Jakiś czas temu miałam przyjemność wziąć udział w inspirującej rozmowie z Agatą Wiatrowską z Horsesense w jej podcaście „Z Wiatrem w grzywie”. Rozmawiałyśmy o czymś, co w mojej pracy – zarówno jako psychoterapeutki Gestalt, jak i nauczycielki jogi Kundalini: Czy zmiana może „nie zmieścić się” w ciele?
Często myślimy o rozwoju osobistym i terapii jako procesie zachodzącym wyłącznie w naszej psychice. Pracujemy nad przekonaniami, uwalniamy emocje, dokonujemy ważnych odkryć, ale… czy to wystarczy, by zmiana była trwała? Jak sprawić, by zmiana w psychice zintegrowała się także z naszym ciałem?
Ciało i psychika – nierozerwalna całość
W procesie terapeutycznym niezwykle ważne jest, aby ciało i psychika szły ze sobą w parze. Wiele nurtów terapeutycznych dostrzega już tę zależność, łącząc pracę mentalną z pracą z ciałem. Ciało pełni kluczową rolę w rozpoznawaniu i rozpuszczaniu blokad psychicznych. Sygnały, które wysyła, mogą wspierać nas w procesie terapeutycznym, a sama terapia może wpływać na ciało. Istnieją także różnorodne techniki i ćwiczenia, które pomagają zakorzenić zmianę na poziomie fizycznym – co jest niezbędne do jej trwałości. Właśnie na tym skupiam się w swojej pracy zarówno w gabinecie terapii, jak i w całym studio Mandragora Yaga Joga.
Czy ciało może „nie pomieścić” zmiany?
Nie zawsze jesteśmy w stanie zintegrować zmiany, jeśli nie zaopiekujemy się również ciałem. Jeśli ciało nie jest gotowe na więcej, może zatrzymać transformację lub całkowicie ją zablokować. Zapominamy, że nasza psychika to wytwór ciała – układu nerwowego, hormonalnego, struktury umysłu.
W naszej rozmowie omówiłyśmy różne podejścia do integracji zmiany:
- metody top down – rozpoczynają pracę od psychiki i umysłu, stopniowo uwzględniając ciało.
- metody bottom up – zaczynają od pracy z ciałem, a następnie obejmują procesy tego co się dzieje w umyśle.
- metody, które uwzględniają oba podejścia, w obu kierunkach.
Zarówno w pracy Agaty (programy rozwojowe z końmi, czy NARM), jak i mojej (psychoterapia, zajęcia jogi Kundalini, arteterapia) uwzględniają wzajemną zależność pomiędzy ciałem a psychiką.
Co to znaczy „pomieszczać” zmianę?
Każda nowość na poziomie układu nerwowego jest postrzegana jako potencjalne zagrożenie. Umiejętność „pomieszczania” zmiany to zdolność do pozostania obecnym w doświadczeniu, zamiast reagować na nie lękiem lub napięciem. Warto znać siebie od tej strony i obserwować swoje reakcje.
Pomieszczamy mało, gdy mamy w sobie na coś bardzo dużą wrażliwość. To sygnał, by pracować nad regulacją emocji i układu nerwowego – obserwować swoje reakcje, badać ich źródła i stopniowo poszerzać przestrzeń na nowe doświadczenia.
Wskazówka: Jeśli zauważasz, że silna reakcja emocjonalna jest powiązana z konkretną myślą, warto zatrzymać się i zastanowić:
- Skąd ta myśl pochodzi?
- Co dokładnie teraz czuję? lub Co takiego czuję, że taka myśli powstają?
- Jak oddech może pomóc mi lepiej pomieścić to, co się dzieje?
Myśl ma odpowiedź w ciele, natomiast poprzez oddech możemy wpłynąć na to, jakie te mamy myśli.
Oddech – klucz do integracji zmiany
Oddech to potężne narzędzie, które może pomóc nam pomieścić w sobie więcej. Może uspokajać, pogłębiać kontakt z ciałem, a także pozwalać dotknąć emocji, które w danym momencie wydają się przytłaczające.
Jeśli emocjonalny materiał, z którym się mierzymy, jest zbyt intensywny, warto przekierować uwagę na coś innego – naturę, dźwięki, detale otoczenia. To sposób na stopniowe oswajanie zmiany, zamiast przytłaczania się nią.
Dlaczego to ważne?
- Jeśli ciało nie „pomieści” zmiany, nasz układ nerwowy może odebrać ją jako zagrożenie i… wrócimy do starych schematów.
- Nie wystarczy intelektualne zrozumienie – potrzebujemy poczuć zmianę na poziomie ciała, by ją naprawdę przyjąć.
- Różne metody pracy od psychoterapii Gestalt, przez NARM, aż po jogę Kundalini pomagają integrować doświadczenia i zakotwiczać je w ciele.
To była niesamowicie wartościowa rozmowa, która myślę, że może pomóc wielu osobom lepiej zrozumieć proces zmiany.
Posłuchaj rozmowy tutaj:






